Brydż – książęca gra

Jeżeli szachy nazywamy grą królewską, to bez żadnej przesady brydż można nazwać grą książęcą. Jest to gra wspaniała, choćby z tego względu, że angażuje przy jednym stoliku cztery osoby, a ilość kombinacji rozdawanych kart sięga milionów. Praktycznie nie zdarza się ten sam układ dwukrotnie. Brydż to jednak nie tylko gra karciana, to także sport, gdzie nie liczą się warunki fizyczne. Dziewczyna może wygrać z chłopcem, mały z dużym, młody ze starym.

W brydża można grać praktycznie wszędzie, w domu, klubie, dowolnej sali, w sanatorium, na wczasach, a nawet w namiocie czy na plaży. Sporą popularnością cieszą się także rozgrywki internetowe, gdzie przy „stoliku” można zagrać z zawodnikami niemal z całego świata.

W naszym kraju stale lub okazyjnie gra co najmniej milion osób, w Europie – kilkanaście milionów, a na świecie – nawet kilkaset milionów. Brydż to gra, o której jedni twierdzą, że jest łatwa, inni, że trudna. Wprawdzie aby nauczyć się grać na poziomie podstawowym, wystarczy kilka dni, ale żeby zostać arcymistrzem, trzeba wielu, wielu lat ciężkiej pracy. Wiedzą o tym zwłaszcza zawodnicy zrzeszeni w Polskim Związku Brydża Sportowego, którzy startują w licznych zawodach organizowanych w klubach, ligach okręgowych oraz na zawodach krajowych i międzynarodowych.

Brydż stanowi znakomity sposób na spędzenie wolnego czasu w szerszym gronie znajomych. To jednak nie wszystko, gdyż, jak wskazują liczne badania i analizy naukowe, gra ta jest znakomitym antidotum na zachowanie zdrowia seniorów, zwłaszcza zdrowia psychicznego. Wyniki badań mówią np. aż o czterokrotnie mniejszej zapadalności na Alzheimera wśród grających w porównaniu z niegrającymi. A więc osoby starsze powinny grać w brydża i to co najmniej z trzech względów. Po pierwsze, gra ta buduje tzw. rezerwę poznawczą mózgu, a demencja opóźnia się lub wcale nie nadchodzi. Po drugie, kontakty towarzyskie dają szansę osobom starszym, często samotnym, uniknąć izolacji społecznej. Po trzecie, gra ta wzmacnia system odpornościowy człowieka, ponieważ zwiększa wytwarzanie limfocytów, które niszczą bakterie i wirusy. Jednym słowem, warto nauczyć się i grać w brydża.

A nauczyć się można, między innymi, w Legionowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, gdzie amatorzy tej książęcej gry spotykają się w każdy wtorek o godzinie 16.30. Emocje gwarantowane.

Janusz Królikowski- Mistrz Regionalny

 

Brydż – moja pasja

Moje brydżowe początki sięgają lat siedemdziesiątych. Byłem wtedy uczniem Liceum Ogólnokształcącego w Legionowie im. Marii Konopnickiej. Graliśmy z kolegami towarzysko, w niewielkim kółku brydżowym. Fajnie było i miło, ale szybko się skończyło. Po skończeniu liceum i podjęciu pracy nie było czasu na moja pasję. Przerwa trwała bardzo długo, aż do roku 2015. Do powrotu do gry namówił mnie stary przyjaciel Henio Kuźmiński. Przekonywał mnie długo Trwało to długo, migałem się, aż w końcu spróbowałem. Spotykaliśmy się w Scenie 210, to było to miejsce naszej gry w brydża. Na spotkania przychodzili wspomniany Henio Kuźmiński, państwo Kasiakowie, Stefan Świerczewski, Wanda Batorska i inni. Pominiętych przepraszam.

Pieczę nad wszystkim trzymał wspaniały zawodnik, trener, pedagog, Jarosław Kostrzewa (mój pierwszy trener, mentor, który wprowadził mnie w tajniki brydża sportowego).

W niedługim czasie przeprowadziliśmy się w gościnne progi Uniwersytetu III Wieku dyrektora Romana Biskupskiego. Spotykamy się tam we wtorki i gramy sportowego brydża. Emocji zawsze jest co niemiara. Warto jeszcze dodać, że dołączył do nas nestor Legionowa płk Kazimierz Przymusiński, który już przekroczył 90-lat życia. Wspólnie ćwiczymy mózgi, żeby nie dać się Alzheimerowi. Zapraszam wszystkich chętnych we wtorki o godzinie 16.30 do UTW Legionowo.

Janusz Królikowski- Mistrz Regionalny